niedziela, 13 sierpnia 2017

#WszystkoOLekturach; "Tango" - S. Mrożek (N.)

Witajcie! Dzisiaj widzicie nowość na Book Oazie, czyli cykl #WszystkoOLekturach, który zamierzamy wprowadzić. Już dawno chciałam opublikować coś o lekturach, ale ja jak zawsze zbieram się do tego miesiącami, tak jak ze zrobieniem kolejnej ankiety. Nie często będę rzucała takimi postami, raczej raz na jakiś czas, ale pojawiać się będą. Od razu powiem, iż nie podejmuję się wszystkich lektur, tylko tych, które mi się podobały, bądź były znośne, jednak w komentarzach, możecie zasugerować, o jakich lekturach zrobić wpis. W razie czego, na wszystko odpowiem i wyjaśnię, co napisze, a co nie :) Wiecie, nie chcę podejmować się czegoś, co słabo pamiętam i mogę zrobić jakieś błędy, czy pisać coś na siłę. Dodam jeszcze, że to nie jest typowa recenzja, tylko takie raczej recenzjo-streszczenie-opracowanie, więc będą spojlery i zdradzanie treści i zakończenia, a ważne rzeczy, postaram się jakoś zaznaczać. Informacje tu zawarte oparte są o moją wiedzę oraz notatki z zeszytu do polskiego. Mam nadzieję, że poruszyłam wszystkie najważniejsze kwestie, w razie, co dajcie znać w komentarzu, Ci co znają ten tekst, a poprawię. Nie jestem pewna, czy nie powinnam dodać tu jeszcze czegoś więcej o Arturze. Wiecie, chcę, aby ten wpis był raczej dobrym źródłem informacji o lekturze :).

Kilka słów o autorze;  Sławomir Mrożek  (ur. 29 czerwca 1930, zm. 15 sierpnia 2013 )był polskim dramatopisarzem, prozaikiem i rysownikiem. Jego dzieła poruszały tematykę polityczna, filozoficzna, obyczajową oraz psychologiczną. Zaliczany jest do nurtu absurdu. Zadebiutował w 1950 roku jako rysownik, a jego pierwszy dramat to Policja, jednak dopiero Tango przyniosło mu światową sławę. Jego twórczość obejmuje dramaty, zbiory opowiadań, felietony, czy scenariusze filmowe, Był także laureatem kilku nagród.

Tango wbrew pozorom jest dość przyjemną lekturą, jak na lekturę właśnie, choć na początku nawet nie miałam zamiaru po nią w ogóle sięgać. Zniechęcił mnie tytuł i fakt, iż jest to dramat, a ponadto przerabialiśmy ją w kwietniu, wiecie tak przed samą maturą, gdy większość czytających (czyli ja) już miała ogarnięte powieści, gdzie jest dosłownie wszystko – każdy motyw i nie było sensu zajmować głowy czymś jeszcze. Więc Tango po prostu sobie olałam i nawet nie dałam szansy tej książce, jaką zwykle daję każdej lekturze, no chyba, że liczy się fakt, iż przynajmniej ją wypożyczyłam i zerknęłam do środka na chwilę, a potem szybko zamknęłam, bo to przecież dramat. Dopiero, gdy zaczęliśmy przerabiać Tango na zajęciach stwierdziłam, że fabuła naprawdę mi się podoba i chyba jednak się pokuszę o przeczytanie jej, co też szybko uczyniłam.
– Ja chcę być lekarzem.
– Taki wstyd w rodzinie! A ja marzyłam, że będzie artystą. Kiedy nosiłam go jeszcze w łonie, biegałam po lesie nago, śpiewając Bacha. Wszystko na nic.
– Widocznie mama fałszowała.

Tango ukazuje się w 1964 roku i jest utrzymane w konwencji groteski i surrealizmu. Czas akcji jest nieokreślony, a wszystko dzieje się w rodzinie Stomilów. Poznajemy więc sobie pewną rodzinkę, której ewidentnie poprzestawiało się w głowie. Ale może od początku. Najstarsze pokolenie to Babka Eugenia i Eugeniusz, którzy są rodzeństwem. Warto skupić się na ich wyglądzie, bowiem on doskonale oddaje ich niepoprawność. Eugenia ubiera się ekstrawagancko, wyróżnia się ( jaskrawa sukienka w kwiaty z długim trenem, czapka dżokejka i trampki), przynajmniej taką ją poznajemy. Natomiast Eugeniusz to siwy pan w okularach, jednak zaniedbany ( żakiet z wystającym kołnierzem, szorty khaki). Eugeniusz jest nieśmiały, daje sobą manipulować i dostosowuje się do sytuacji.

Jeżeli sami nie nadamy rzeczom jakiegoś charakteru, utoniemy w tej nijakości.

Dalej jest pokolenie średnie, czyli Stomil i Eleonora – małżeństwo. Stomil jest artystą-eksperymentatorem, nie pracuje zawodowo, nie obchodzi go rodzina, ma swobodne relacje z żoną i nie interesuje się synem. Jest nieco roztrzepany, nie przywiązuje uwagi do swego wyglądu i żyje w swoim świecie. Krótko mówiąc to konformista, któremu wszystko jedno. Natomiast Eleonora to kobieta niedojrzała, infantylna, odrzucająca tradycje i kompletnie nie interesująca się synem. Nie jest dumna z Artura, ponieważ ją rozczarował tym, iż pragnie zostać lekarzem. Eleonora to typ kobiety wyzwolonej, która ciągle chce się buntować, jednak nie ma już przeciw czemu, ponieważ wszystko wolno.

No i jest jeszcze najmłodsze pokolenie, czyli Artur i Ala. Artur to syn Stomila i Eleonory, natomiast Ala jest kuzynką, która u nich mieszka. Ala to roztrzepana i niedojrzała psychicznie kobieta. Ładna, bezmyślna, głupiutka, sama nie wie czego chce, obojętna na wszystko, robi to, co każą jej inni. Natomiast Artur to 25- letni student, filozof, elegancki, w garniturze i wygląda jak dojrzały mężczyzna. Tradycjonalista, ale przemiany w domu chce wprowadzać siłą. Jest chaotyczny i nerwowy, ale także arogancki, nieokrzesany i nie wie jak się zachować. Skupmy się jednak na nim bardziej, bo jest kluczową postacią tekstu, ale może to trochę dalej. 

– Dobrze, dobrze. A czy ja protestuję? Ale wolno mi chyba mieć swoje własne zdanie?
– Oczywiście, jeżeli tylko zgadza się z naszym zdaniem, dlaczego nie?

Jest jeszcze kamerdyner Edek. To niechlujny lokaj; ma długie przetłuszczone włosy i koszulę w kratę. Oszukuje w karty, jest prymitywny, przebiegły, bez ambicji. Manipulator, który świetnie dostosowuje się do sytuacji. Edek także nie posada zasad i żyje jak mu wygodnie. Demoralizator rodziny, bezczelny, arogancki, chamski, zdobywca kobiet.

Rodzina ma całkowicie odwrócony system wartości. Wiecie, bardzo rozrywkowi rodzice, niepoważna babcia i wyjątkowo poważny wnuczek/syn (zależy dla kogo). Artur, który powinien szanować starszych każe swojej babci iść na katafalk, a także strofuje rodziców, oraz chce szybko ożenić się z Alą, aby wszystko było jak trzeba. Tylko, że on zabrał się za wszystko nie tak, jak potrzeba, bowiem chciał zmiany wprowadzać szybko, na już i wszystkich sobie podporządkować, a w efekcie zginął z ręki Edka, bowiem zlekceważył zagrożenie. Artur jest młody, a co kompletnie kłóci się z tym, jak jest przedstawiony na początku. Elegancki, stonowany, poważny. Odpowiedzmy sobie na jedno pytanie; co leży  w naturze młodych? Bunt, oczywiście, że bunt. Sek w tym,  że Artur nie ma już przeciw czemu się buntować, ponieważ wszystko jest dozwolone i każdy żyje jak chce. Jedyne, co mu pozostało, to przeciwstawienie się światu, o który walczyli jego rodzice i przywrócenie tradycji.
– Czy ojciec nie rozumie, że odebraliście mi ostatnią szansę? Tak długo byliście antykonformistami, aż wreszcie upadły ostatnie normy, przeciw którym można się było jeszcze buntować. Dla mnie nie zostawiliście już nic, nic! Brak norm stał się waszą normą. A ja mogę się buntować tylko przeciw wam, czyli przeciwko waszemu rozpasaniu.
Tango to utwór o dyktaturze, o młodości, naiwności, lekceważeniu wroga, o tym do czego doprowadza poniżenie innych, o rodzinie i zetknięciu tradycji z nowoczesnością. Jest to także polityczno-społeczna powieść pełna różnych symboli; na przykład Edek to symbol polityka ( prostak, pewny siebie, dostał władzę i ją wykorzystał). 



Symbolika i wyjaśnienie tytułu: Tytułowe tango na samym końcu utworu tańczy Edek i Eugeniusz. Rolę kobiety przejmuje Eugeniusz, co symbolizuje podporządkowanie się rodziny i tradycyjne zasady. Mężczyźni tańczą na trupie Artura, co pokazuje, iż nim jawnie pogardzają. Martwy Artur, to symbol władzy, a taniec oznacza, że to Edek nimi wszystkimi tak naprawdę rządzi, choć zmarły próbował przejąć władzę swoje ręce..
No, żeby recenzji stało się zadość i by nie pozostać jedynie w streszczenio-opracowaniu, dodam, że jest to w gruncie rzeczy dość humorystyczna opowiastka, przy której można spędzić wolny wieczór, a ponadto to także ogromna kopalnia cytatów; kilka z nich wrzuciłam tutaj, nie mogłam się powstrzymać. Mam nadzieję, że nie zapomniałam o żadnym wątku. Jak wspomniałam wyżej, Tango to dość przyjemna lektura. Choć miałam do niej sceptyczne podejście, nim ją zaczęłam, to jednak mi się podobała. Daje cztery gwiazdki, tylko dlatego, że to dramat, a ja nie cierpię dramatów.


4 komentarze:

  1. Zajrzałam na blog, a tu... recenzja "Tanga"! (pozwolę sobie nazwać tekst recenzją, tak dla uproszczenia) Wie nett von dir! :D
    Przede wszystkim podoba mi się styl, jakim napisany jest post: jest lekki, przyjemny a dzięki temu całość jest łatwa w odbiorze, tak więc dobra robota. Co się tyczy samej treści, Stomilom rzeczywiście poprzewracało się w głowach. Pamiętam, jak sama czytałam i zdecydowanie z nich nie mogłam. xd Zgodzę się też, że "Tango" to kopalnia świetnych cytatów, akurat te, które przytoczyłaś, to jedne z moich ulubionych, zwłaszcza pierwszy. <3
    Wybacz, że taki krótki komentarz, piszę z telefonu (jestem na wyjeździe i nie mam komputera, dlatego na asku odpiszę w przyszłym tygodniu), ale bardzo chciałam wpisać Ci komentarz. Dobry pomysł z taką serią, dlatego też czekam na kolejny post! :^)
    Pozdrawiam cieplutko

    PS jeśli masz ochotę, mogę po powrocie zbetować Twój tekst z innego bloga (dzień z życia matfiza), ale w żadnym razie się nie narzucam. :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie posty chodziły za mną już szmat czasu, ale zabrałam się za to dopiero teraz xD
      Próbuję skomponować tekst tak, aby się dobrze czytało i był taki do ogarnięcia, bo muszę przyznać, ze niektóre streszczenia/opracowania są pisane dość topornie, niestety, a to wcale nie zachęca do zapoznania się z lekturą. Cieszę się więc, że jest łatwy w odbiorze, bo o to mi chodziło. Dużo rzeczy pisałam właśnie z notatek z zeszytu, a tam miałam porzucane po prostu takie hasła, zamiast zdań i według mnie to jest dużo praktyczniejsze, więc niektóre zdania tak próbowałam tworzyć.

      Spokojnie, nic się nie stało, fajnie, że cokolwiek napisałaś :) Co do kolejnego postu ode mnie tutaj nie mam pojęcia kiedy będzie, lektury raczej nie prędko ;c

      Dzięki za propozycję, chętnie podrzucę Ci go do betowania :)
      Wgl sorki, że dopiero teraz odpisuję, ale w tygodniu nie latam po blogach raczej^^

      Również pozdrawiam! :)

      Usuń
    2. Taak, znam to uczucie. Też tak często mam, że coś mi chodzi po głowie, ale zabieram się do tego po bardzo długim czasie... xd
      Zgodzę się, mało jest dobrze napisanych opracowań w internecie. Wprawdzie zdesperowany uczeń przeczyta wszystko (nie żebym wiedziała z autopsji XD), ale dorzucę jeszcze do tego, że w wielu streszczeniach/opracowaniach są błędy albo ogólniki, które można podciągnąć pod błędy. Podejrzewam, że licealiści będą Ci wdzięczni.
      Cóż, to szkoda, ale czekam cierpliwie, mam nadzieję, że znajdziesz chwilę, żeby napisać następny post z tej serii. :/
      I nie przepraszaj mnie w żadnym razie, jak widzisz, sama odpisuję z prędkością żółwia, no i skoro pracujesz, to jest raczej logiczne, że nie masz czasu. ^^
      Ok, w takim razie zajmę się nim w takim razie dziś lub jutro. :D Tekst mogę sobie stamtąd skopiować i podrzucić Ci na maila, chyba że planujesz coś w nim jeszcze zmienić...
      Miłej końcówki niedzieli~

      Usuń
    3. Łoo, dopiero teraz ogarnęłam, że mi odpisałaś, ja to mam zapłon, jak zwykle xD. Ja zawsze też po przeczytaniu lektury ( albo i nie^^) słuchałam sobie mietczyńskiego, bo wg mnie też po ludzku gada i na temat.
      Być może, o ile ktoś tu dotrze xD

      Luzik, o patrz, co drugi dzień tu ostatnio, tak systematycznie :D A daj spokój xD Praca spoko, bo zaczynam dopiero o 9.30, wiec się wyśpię, ale za to cały dzień zmarnowany, bo dopiero o 18 kończę, wiec tylko wieczory mi się zostają, żeby cokolwiek ogarnąć, a co dopiero dostać się do komputera.

      Okej, skopiuj, nic nie zmieniam w nim :) I dzięki.
      Miłego wieczoru :D

      Usuń