Jestem z tych osób, które mogą czytać jedną książkę więcej, niż raz, dlatego tym bardziej widzę sens w kupowaniu ich i zazwyczaj odpada mi argument "przeczytam raz i odłożę". Są jednak powieści, które potrafię czytać więcej, niż raz w roku. Nie jest ich wiele, ale są mi tak bliskie, że po prostu nie mogę się powstrzymać. O Słodkich Wspomnieniach autorstwa LaVyrle Spencera jeszcze tu nie mówiłam, a powinnam, bo to właśnie jedna z tych szczególnych książek. Co prawda pisałam już recenzję tej powieści dawno temu na blogu prywatnym, gdzie też przedstawiłam historię, w jaki sposób ta niepozorna opowieść do mnie trafiła, ale również i tutaj nie może zabraknąć tekstu o niej. No po prostu nie.
