Tylko żywi mogą umrzeć autorstwa D.B. Foryś, to pierwszy tom cyklu Tessa Brown. Książka rzuciła mi się w oczy zupełnym przypadkiem. Bardzo lubię także fantasy, ale raczej historie o demonach, to jednak nie mój klimat i przeczytałam w tej tematyce bodajże tylko jedną serię [o Wiktorii Biankowskiej od Miszczuk]. Choć tamta mi się podobała, to jednak raczej unikam takich historii, a jednak opis sprawił, że postanowiłam sięgnąć po tą powieść. Już tłumaczę, co i jak, aczkolwiek w tej recenzji mogą pojawić się spojlery!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humorystyczna. Pokaż wszystkie posty
Tylko żywi mogą umrzeć autorstwa D.B. Foryś, to pierwszy tom cyklu Tessa Brown. Książka rzuciła mi się w oczy zupełnym przypadkiem. Bardzo lubię także fantasy, ale raczej historie o demonach, to jednak nie mój klimat i przeczytałam w tej tematyce bodajże tylko jedną serię [o Wiktorii Biankowskiej od Miszczuk]. Choć tamta mi się podobała, to jednak raczej unikam takich historii, a jednak opis sprawił, że postanowiłam sięgnąć po tą powieść. Już tłumaczę, co i jak, aczkolwiek w tej recenzji mogą pojawić się spojlery!
Szeptucha to pierwszy tom serii Kwiat Paproci autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk, wydawnictwa Wab. Przygody Gosławy Brzózki poznałam co prawda już rok temu, bo była to jedna z książek, które czytałam przed maturą i aż dziw bierze, że nie napisałam wcześniej recenzji, skoro uwielbiam twórczość pani Miszczuk. Jednak ostatnio była premiera Przesilenia, o czym było, a może i nadal jest dość głośno i wcale się temu nie dziwię, a ja miałam niestety lenia i nawet Żercy nie przeczytałam, choć mam pdfa, więc postanowiłam, że wreszcie trzeba to nadrobić te zaległości, bo i ciekawość mnie zżera, co tam było dalej i oto tym sposobem i korzystając z dnia wolnego, pochłonęłam ponownie pierwszy tom słowiańskiego cyklu.
Jestem świeżo po kolejnej lekturze, czyli właśnie pochłonęłam książkę, o jakże uroczym tytule;Zgon. Jest to pierwszy tom cyklu o takiej samej nazwie. Swoją drogą, pewnie nie zgadniecie, gdzie się na nią natknęłam! (ekhem, tam, gdzie zawsze, bo jakżeby inaczej). Okładka przyciągnęła, opis sprawił, że chciałam przeczytać, a treść… Pokochałam ją od pierwszych stron!
Poznajemy Lex, czyli rozwydrzoną, bezczelną, zdemoralizowaną, mega sarkastyczną szesnastolatkę. Sprawia mnóstwo kłopotów i non stop chodzi w czarnej bluzie, siejąc postrach wśród rówieśników i nie tylko. Dawniej była grzeczną i poukładaną prymuską, zupełnie jak jej siostra bliźniaczka Cordy, jednak dlaczego zmieniła się tak bardzo, nawet ona sama nie potrafi powiedzieć. Niewiele brakuje, aby została wydalona ze szkoły, jednak rodzice widzą dla niej szansę na zmianę, więc wysyłają ją na całe lato do dawno niewidzianego wujka Morta, licząc, że pobyt na farmie ją nieco przytemperuje. Czy tak się stanie? Gwoli ścisłości; tytułowy Zgon, to jest właśnie miasteczko, w którym mieszka krewny Lex.
Etykiety:
Kupiłam tę książkę w ciemno dosłownie za grosze na rynku ze starociami i bardzo się cieszę, że to zrobiłam, bo historia zawarta na jej stronicach okazała się warta uwagi. Ponadto to nie jest moje pierwsze spotkanie z tą autorka, bowiem jestem po lekturze jej innej powieści, której niestety nie recenzowałam; Jestem Nudziarą, dlatego sądziłam, iż i ta powinna być niczego sobie. Nie pomyliłam się. Monika Szwaja ma niesamowicie lekkie pióro i bez problemu potrafi przenieść Czytelnika w inne miejsce.
Etykiety:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
