Cover Girl autorstwa Patrycji Strzałkowskiej to powieść na którą natknęłam się przypadkiem, w mojej ulubionej księgarni, że tak to ujmę. Nie miała z tyłu opisu, tylko kilka słów, które zwiastowało mi to, że książka należy do literatury, którą lubię. Czy tak było? I tak i nie. Gdybym miała opis fabuły z tyłu, tak jak jest na większości książek, to nie wiem, czy zdecydowałabym się ją kupić, wiec wzięłam ją w ciemno i się nie zawiodłam, choć nie jest to też literatura najwyższych lotów. Bedą ostre słowa, żeby nie było, że ostrzegałam!
Może zanim przejdę do treści, powiem jeszcze kilka słów o oprawie. Cover Girl jest naprawdę pięknie wydana i Wydawnictwo Pascal wykonało kawał dobrej roboty. Intrygująca okładka i ta diamentowa wklejka w środku, coś pięknego. Do tego powieść ma skrzydełka, a ja to bardzo lubię w książkach, co pewnie powtarzałam już nie raz.
Jednak, czy treść dorównuje oprawie?
Jednak, czy treść dorównuje oprawie?
