Jestem świeżo po kolejnej lekturze, czyli właśnie pochłonęłam książkę, o jakże uroczym tytule;Zgon. Jest to pierwszy tom cyklu o takiej samej nazwie. Swoją drogą, pewnie nie zgadniecie, gdzie się na nią natknęłam! (ekhem, tam, gdzie zawsze, bo jakżeby inaczej). Okładka przyciągnęła, opis sprawił, że chciałam przeczytać, a treść… Pokochałam ją od pierwszych stron!
Poznajemy Lex, czyli rozwydrzoną, bezczelną, zdemoralizowaną, mega sarkastyczną szesnastolatkę. Sprawia mnóstwo kłopotów i non stop chodzi w czarnej bluzie, siejąc postrach wśród rówieśników i nie tylko. Dawniej była grzeczną i poukładaną prymuską, zupełnie jak jej siostra bliźniaczka Cordy, jednak dlaczego zmieniła się tak bardzo, nawet ona sama nie potrafi powiedzieć. Niewiele brakuje, aby została wydalona ze szkoły, jednak rodzice widzą dla niej szansę na zmianę, więc wysyłają ją na całe lato do dawno niewidzianego wujka Morta, licząc, że pobyt na farmie ją nieco przytemperuje. Czy tak się stanie? Gwoli ścisłości; tytułowy Zgon, to jest właśnie miasteczko, w którym mieszka krewny Lex.